Wersja testowa Wczesny dostęp

Filtr stron widzi, dokąd wchodzi Twoje dziecko. Nie widzi, co tam jest.

Wergiliusz sprawdza treść — wiadomości, komentarze, opisy i obrazki — zanim trafi na telefon dziecka. Także wewnątrz aplikacji, tam gdzie lista dozwolonych adresów już nic nie mówi.

Zapisz się na wczesny dostęp

Budujemy i testujemy. Bez opłat i bez karty — napiszemy, gdy będzie gotowe.

O wczesnym dostępie

Zapisy jeszcze nie ruszyły — kończymy testy z pierwszymi rodzinami.

Dlaczego adres strony to za mało

Trzy sytuacje, w których lista dozwolonych domen milczy

Nieznajomy na czacie w grze

Pisze ktoś, kogo nie ma w kontaktach. Zaczyna się od komplementu. Po kilku dniach pada prośba o zdjęcie i o to, żeby nie mówić rodzicom.

Domena gry jest przecież dozwolona. Filtr nie ma się do czego odnieść.

Treści o samookaleczeniu w tablicy

Dziecko ich nie szukało. Trafiły do niego, bo algorytm podał je dalej — w komentarzu, w opisie, na obrazku.

Adres serwisu wygląda niewinnie, bo jest niewinny. Problem jest w środku.

Adres domowy w rozmowie z „koleżanką z gry"

Pytanie brzmi zwyczajnie: „a gdzie mieszkasz, może się spotkamy?". Dziecko odpowiada, bo rozmawia z kimś, kogo uważa za rówieśnika.

To jedna wiadomość wychodząca. Blokada stron jej nie dotyczy.

Pięć dowodów

Co dokładnie dzieje się z treścią

Przykłady poglądowe. Rozmowy, komentarze i miniatury wymyślone na potrzeby tej strony.

  1. Dowód 1 z 5 · dane wychodzące

    Adres domowy w czacie gry

    Pyta ktoś, kogo nie ma w kontaktach. Dziecko odpowiada, bo uważa go za rówieśnika.

    • Nieznajomy

      hej, fajnie grałaś wczoraj 🙂 gdzie w ogóle mieszkasz?

    • Twoje dziecko

      dzięki! wpadnij kiedyś, mieszkam na ul. Kwiatowej 12

      Zasłonięty sam adres. Reszta zdania doszła normalnie — rozmowa się nie urywa.

    Co zrobiliśmy: zamaskowaliśmy adres, zanim wiadomość opuściła telefon. Ten sam adres wysłany do osoby z kontaktów dziecka przeszedłby bez zmian — decyduje kontekst rozmowy.

    Filtr stron w tym czasie: domena czatu jest na liście dozwolonych, więc przepuszcza całość. Treści nie ogląda wcale.

  2. Dowód 2 z 5 · sygnał do rodzica

    Prośba o sekret przed rodzicami

    Pojedyncze zdanie nie wygląda groźnie. Groźny jest wzorzec: pochwała, prośba o zdjęcia, prośba o milczenie.

    • Nieznajomy

      masz naprawdę fajne zdjęcia na profilu

    • Twoje dziecko

      dzięki 😄

    • Nieznajomy

      wyślesz mi jeszcze kilka na priv? tylko nie mów rodzicom, to nasz sekret

      Wiadomość dochodzi — a Ty dostajesz sygnał. Dziecko nie zostaje odcięte od świata w środku rozmowy.

    W tej samej chwili, na Twoim telefonie:

    Wergiliusz teraz

    ⚠️ Alert: Zosia

    Wykryto: podejrzany kontakt z nieznajomym — szczegóły w panelu.

    Tyle i nic więcej. W powiadomieniu nie ma treści rozmowy — jest tylko informacja, że coś się wydarzyło. Samą treść odszyfrowuje dopiero Twoja przeglądarka, Twoim kluczem.

    Co zrobiliśmy: przepuściliśmy wiadomość i równocześnie eskalowaliśmy zdarzenie do rodzica. To dwie osobne decyzje — ocena treści i powiadomienie opiekuna.

    Filtr stron w tym czasie: nic. To prywatna rozmowa na dozwolonej domenie — dla filtra nie różni się od każdej innej.

  3. Dowód 3 z 5 · treść przychodząca

    Hejt w komentarzach pod artykułem

    Portal jest w porządku, artykuł jest w porządku. Problem siedzi w komentarzach — czyli w treści, nie w adresie.

    • marek_w

      Dobry tekst, w końcu ktoś napisał o tym normalnym językiem.

    • użytkownik_4471

      @kasia2011 znowu ty tu piszesz? nikt cię tu nie chce

      Wycięty tylko obraźliwy fragment. Komentarz zostaje w wątku, dyskusja się nie rozpada.

    • ola.k

      Zgadzam się z przedmówcą, choć u nas w szkole wygląda to trochę inaczej.

    Co zrobiliśmy: zamaskowaliśmy sam fragment, a nie całą stronę. Blokowanie całego artykułu za jeden komentarz odcięłoby dziecko od treści, która była w porządku.

    Filtr stron w tym czasie: portal jest dozwolony, więc komentarze docierają w całości — razem z tym jednym.

  4. Dowód 4 z 5 · obrazki

    Napis na obrazku też jest treścią

    Mem to obrazek, więc filtry tekstu w ogóle go nie czytają. My czytamy — także napis wypalony w grafice.

    Obrazek zatrzymany. Napis na nim ośmieszał konkretną osobę.

    Przeczytaliśmy napis, nie tylko plik. Tekst wypalony w obrazku przechodzi przez tę samą bramkę bezpieczeństwa co zwykła wiadomość.

    Zwykłe zdjęcia i grafiki przechodzą normalnie. Zatrzymywany jest ten obrazek, którego treść albo napis są szkodliwe.

    Co zrobiliśmy: odczytaliśmy tekst z grafiki i zatrzymaliśmy obrazek, zanim pojawił się na ekranie — w jego miejscu widać czytelną planszę, nie „coś zepsutego".

    Filtr stron w tym czasie: to plik graficzny z dozwolonej domeny. Dla filtra nie różni się od zdjęcia kota.

  5. Dowód 5 z 5 · serwis wideo

    Szkodliwy film znika w całości

    Zamazany tytuł przy wciąż klikalnej miniaturze tylko kusi. Dlatego gdy zatrzymujemy film, znika cały kafelek.

    Jak zbudować latawiec — poradnik krok po kroku

    Ten film zniknął w całości — razem z miniaturą i możliwością kliknięcia.

    Minecraft: budujemy bazę w lesie

    Co zrobiliśmy: po decyzji o blokadzie usunęliśmy cały kafelek — miniaturę i klik, nie tylko tekst tytułu. Blokada, która zostawia klikalną zachętę, nie jest blokadą.

    Filtr stron w tym czasie: serwis wideo jest dozwolony, więc kafelek doszedłby nietknięty — z miniaturą i klikiem.

To trzy różne wyjścia z jednego sprawdzenia: przepuść, zasłoń fragment, zatrzymaj — a gdy treść jest jednoznacznie szkodliwa, nie dociera wcale. Osobno od tego zapada decyzja, czy i jak pilnie powiadomić rodzica.

Od strony rodzica

Trzy kroki i tyle

  1. Podłączasz telefon dziecka

    W panelu rodzica pojawia się kod QR. Skanujesz go telefonem dziecka i ochrona zaczyna działać. Bez kabli, bez komputera. Dziś obsługujemy telefony z Androidem.

  2. Wybierasz poziom ochrony

    Inny dla ośmiolatka, inny dla piętnastolatka. Do tego własne wyjątki: ta strona ma być dostępna, tamta nie. Twoje wyjątki zostają, nawet gdy później zmienisz poziom.

  3. Dostajesz sygnał, gdy dzieje się coś ważnego

    Nie raport z każdej minuty i nie podgląd ekranu. Powiadomienie przychodzi wtedy, kiedy naprawdę warto zajrzeć — resztę znajdziesz w historii zdarzeń, jeśli zechcesz.

Co potrafi

Konkretnie: co się dzieje z treścią

  • Czyta treść, nie adres

    Wiadomości, komentarze, tytuły i opisy są sprawdzane pojedynczo — także w serwisach, na które dziecko ma wstęp.

  • Zasłania dane, zanim wyjdą z telefonu

    PESEL, numer telefonu, numer karty i numer konta są maskowane po stronie urządzenia. Zasłonięty jest sam fragment — reszta wiadomości idzie dalej.

    Przykład: „mój numer to ████████████, napisz" — wiadomość dochodzi, numer nie.
  • Adres domowy — zależnie od tego, z kim rozmawia

    Adres wysłany do znajomej osoby przechodzi. Ten sam adres w rozmowie z kimś nieznajomym zostaje zasłonięty. Decyduje kontekst rozmowy, nie sam fakt, że w tekście jest ulica.

  • Obrazki też — razem z napisami na nich

    Zdjęcia i grafiki są sprawdzane osobno, a tekst wypalony w obrazku (memy, zrzuty ekranu) czytany i oceniany tak samo jak zwykła treść.

  • Rozmowy z chatbotami AI

    Czaty z asystentami AI mają własne, ostrzejsze traktowanie: jeśli w takiej rozmowie coś wymagało reakcji, dowiadujesz się o tym.

  • Poziom ochrony pod wiek dziecka

    Progi są inne dla najmłodszych, inne dla nastolatka. Rodzic piętnastolatka nie potrzebuje tego samego co rodzic ośmiolatka.

  • Ostatnie słowo należy do Ciebie

    Możesz odblokować konkretną stronę albo zablokować inną — osobno dla każdego dziecka. Taki wyjątek przeżywa zmianę poziomu ochrony.

  • Sygnał, gdy telefon wypadnie spod ochrony

    Jeśli urządzenie przestaje być chronione i nie wraca przez kilka minut, dostajesz o tym jedno powiadomienie. Jedno, nie serię przy każdym mrugnięciu sieci.

  • Blokada bez resztek

    Gdy zablokowany zostaje tytuł filmu, znika cały kafelek razem z miniaturką — a nie sam tekst, zostawiający klikalną zachętę.

  • Kilkoro dzieci, kilka urządzeń

    Jedno konto rodzica obejmuje wszystkie dzieci w domu; każde ma własny profil, własny poziom ochrony i własne wyjątki.

  • Historia zdarzeń

    Wszystko, co się wydarzyło, jest w panelu — z podziałem na dzieci i urządzenia. Możesz tam zajrzeć wtedy, kiedy chcesz, a nie tylko w chwili powiadomienia.

  • Telefon działa normalnie

    Zdecydowana większość decyzji zapada na naszych serwerach lokalnie, w ułamku sekundy, bez wysyłania czegokolwiek do zewnętrznych usług. Do zewnętrznego modelu trafiają tylko przypadki naprawdę niejednoznaczne.

Język

Polski jest tu pierwszym językiem, nie tłumaczeniem

Rozwiązania budowane po angielsku moderują polszczyznę „przy okazji" — i widać to dokładnie tam, gdzie liczy się najbardziej: w odmianie, w skrótach, w slangu, w celowo przekręconej pisowni.

Wergiliusz stoi na modelach uczonych na polskim tekście — między innymi na modelach z rodziny Bielik i na polskim modelu językowym HerBERT. Sprawdzamy je na własnym zbiorze 2 193 polskich przykładów testowych, osobnych dla czatów, dla stron i dla serwisów wideo — bo w każdym z tych miejsc ta sama treść znaczy co innego.

Modele są dostrajane w kolejnych rundach i mierzone na tym samym zbiorze, żeby poprawa w jednym miejscu nie oznaczała cichej regresji w innym.

Skąd to imię

Dlaczego „Wergiliusz"

„Ojciec Wergiliusz uczył dzieci swoje…"

Starą zabawę zna każdy polski dom: ktoś stoi w środku koła, pokazuje — a dzieci patrzą i powtarzają. Ktoś dorosły, kto jest obok i uczy. Od tego zaczyna się każda ochrona.

Przewodnik Dantego

A gdy Dante schodził w miejsca, w które nikt nie powinien schodzić sam, prowadził go Wergiliusz — ktoś, kto znał drogę, szedł pół kroku przodem i wiedział, przy czym nie wolno się zatrzymywać.

Tym chcemy być dla Twojego dziecka w internecie: nie murem i nie strażnikiem z pękiem kluczy — przewodnikiem, który idzie obok.

Prywatność

Chronimy dziecko. Nie inwigilujemy rodziny

Dlatego prywatność jest tu funkcją produktu, a nie akapitem w stopce.

Co widzimy

  • Treść, która przechodzi przez chronione urządzenie — na czas jej sprawdzenia.
  • Zdarzenia: co, kiedy i dlaczego zostało zatrzymane albo oznaczone.
  • Adresy stron, na których to nastąpiło.

Czego nie widzimy

  • Haseł — sprawdzamy treść czytaną i pisaną, nie pola logowania.
  • Wnętrza aplikacji, które szyfrują wiadomości od końca do końca.
  • Treści alertów w Twoim panelu — są zaszyfrowane Twoim kluczem.
  • Niczego, gdy urządzenie jest poza ochroną.

Co zapisujemy i na jak długo

  • Zdarzenia moderacji — żeby historia w panelu miała sens.
  • Treść przy zdarzeniu zapisujemy wyłącznie w postaci zaszyfrowanej.
  • Zwykły ruch, w którym nic się nie wydarzyło, nie jest utrwalany.
  • Dzienniki techniczne kasujemy domyślnie po 72 godzinach.

Gdzie leżą dane

  • Na serwerach w Warszawie (OVH), w Polsce.
  • Nie przekazujemy ich do reklamodawców ani brokerów danych.
  • Strona, którą właśnie czytasz, nie ma żadnych trackerów.

Kto ma dostęp

  • Do treści alertów — wyłącznie Ty, po zalogowaniu i odblokowaniu klucza.
  • Nasz zespół widzi, że zdarzenie było i jakiej kategorii — nie widzi treści.
  • Silnik oceniający treść trzyma ją tylko w pamięci, na czas sprawdzenia.

Klucz do treści powstaje u Ciebie, nie u nas

Gdy uruchamiasz szyfrowanie, Twoja przeglądarka tworzy parę kluczy. Klucz prywatny nigdy nie trafia do nas w postaci czytelnej — na serwerze leży wyłącznie zamknięty Twoim hasłem i kodem odzyskiwania. Treść alertu jest zapieczętowana do klucza publicznego już w chwili powstania i otwiera się dopiero w Twojej przeglądarce.

Konsekwencja, którą mówimy wprost: my tej treści nie odczytamy, a jeśli zgubisz hasło i kod odzyskiwania — nie odczyta jej nikt. Dlatego powiadomienie, które przychodzi na telefon, niesie tylko informację, że coś się wydarzyło. Nigdy samej treści.

Uczciwe granice

Czego Wergiliusz nie zrobi

Wolimy powiedzieć to teraz, niż żebyś odkrył to sam w złym momencie.

  • Nie zajrzy do aplikacji szyfrowanych od końca do końca

    Część komunikatorów szyfruje wiadomość już na telefonie. My tego szyfrowania nie łamiemy i nie obchodzimy zabezpieczeń, które stosują takie aplikacje — to świadoma decyzja. Wolimy powiedzieć, czego nie widzimy, niż udawać kontrolę, której nie ma.

  • Nie zobaczy tego, co dzieje się poza ochroną

    Telefon kolegi, komputer w szkole, wyłączona ochrona na urządzeniu. Dostaniesz sygnał, że telefon dziecka rozłączył się z ochroną — ale co się działo w tym czasie, pozostanie poza naszym zasięgiem.

  • Nie zatrzyma treści przekazanej offline

    Zrzut ekranu pokazany na przerwie, film odtworzony z cudzego telefonu, rozmowa na żywo. Ochrona działa na ruchu sieciowym chronionego urządzenia.

  • Nie da gwarancji

    Żaden system nie wykryje wszystkiego — nasz też nie. Wergiliusz ma ograniczać ryzyko i dawać sygnał, że warto zacząć rozmowę. Rozmowy nie zastąpi żadne narzędzie.

Pytania

To, o co pytają rodzice

Czy to jest szpiegowanie dziecka?

Nie — i nie tak został zaprojektowany. Nie ma tu podglądu ekranu, nagrywania, odczytu klawiatury ani listy „co dziecko dziś oglądało". Dostajesz sygnał wtedy, gdy w treści pojawia się coś poważnego: sygnały uwodzenia, przemocy rówieśniczej, kryzysu psychicznego, treści dla dorosłych. Zwykły dzień dziecka pozostaje jego dniem.

Czy dziecko o tym wie?

Powinno wiedzieć i uważamy, że to warunek sensu całego rozwiązania. Ochronę widać na urządzeniu, a zablokowana treść nie znika po cichu — w jej miejscu pojawia się czytelna informacja. Narzędzie ukryte przed dzieckiem prędzej czy później staje się powodem konfliktu zamiast powodem rozmowy.

Czy dziecko to obejdzie?

Nastolatek zdeterminowany technicznie obejdzie każde takie narzędzie — i nie będziemy twierdzić inaczej. Możemy natomiast obiecać, że nie zrobi tego niezauważenie: gdy urządzenie wypadnie spod ochrony na dłużej niż kilka minut, dostajesz o tym powiadomienie.

Czy telefon zwolni? Co z baterią?

Sprawdzanie treści nie odbywa się na telefonie, tylko po naszej stronie, więc procesor i bateria urządzenia nie mają tu dodatkowej pracy. Zdecydowana większość decyzji zapada w ułamku sekundy na naszych serwerach, a powtarzające się treści rozstrzygamy z pamięci podręcznej. Telefon pracuje przez połączenie ochronne, co przy słabym zasięgu może być odczuwalne — dlatego wczesny dostęp służy nam także do tego, żeby to zmierzyć w prawdziwych domach, a nie tylko u nas.

Jakie urządzenia obsługujecie?

Na dziś: telefony z Androidem. Tylko tę ścieżkę mamy zbudowaną i przetestowaną od początku do końca, więc tylko ją obiecujemy. Panel rodzica działa w przeglądarce na telefonie i na komputerze. iPhone'ów jeszcze nie obsługujemy.

Czy widzicie hasła i wiadomości mojego dziecka?

Haseł nie sprawdzamy — moderacji podlega treść czytana i pisana, a nie pola logowania. Wiadomości są sprawdzane w locie, po to żeby je ocenić. Jeśli nic się nie dzieje, treść nie jest nigdzie utrwalana. Jeśli zdarzenie powstanie, jego treść zostaje zapisana wyłącznie zaszyfrowana Twoim kluczem — dla nas jest nieczytelna.

Jak to w ogóle działa technicznie?

Urządzenie dziecka łączy się z internetem przez nasze zabezpieczone połączenie. Treść, która nim płynie, jest po drodze sprawdzana — najpierw szybkimi mechanizmami działającymi lokalnie, a dopiero w niejednoznacznych przypadkach modelem językowym. Dopiero sprawdzona treść trafia na ekran.

Żeby to było możliwe, na telefonie instaluje się certyfikat Wergiliusza — to on pozwala nam obejrzeć treść, zanim dotrze do dziecka. Instalujesz go świadomie, przy podłączaniu urządzenia, i możesz go w każdej chwili usunąć. Bez niego zostaje kontrola na poziomie adresów, czyli dokładnie to, czego nam nie wystarcza.

Co z danymi, jeśli zrezygnuję?

Usuwasz konto i usuwamy dane rodziny. Treści alertów i tak są zaszyfrowane kluczem, którego nie mamy — po skasowaniu klucza stają się nieodwracalnie nieczytelne, także dla nas.

Dokładne terminy i zakres usunięcia opiszemy w polityce prywatności przed uruchomieniem usługi.

Ile to będzie kosztować?

Jeszcze nie wiemy i nie chcemy zgadywać. Nie ma dziś ani cennika, ani sposobu zapłaty — zapis na wczesny dostęp niczego nie kosztuje i do niczego nie zobowiązuje. Gdy ustalimy warunki, osoby z listy dowiedzą się pierwsze.

Zapisz się na wczesny dostęp

Budujemy Wergiliusza dla polskich rodzin i chcemy go przetestować w prawdziwych domach, zanim powiemy, że jest gotowy. Zostaw adres, a odezwiemy się, gdy będziemy mieli miejsca.

  • Jeden e-mail potwierdzający — bez potwierdzenia nic nie zapisujemy na stałe.
  • Piszemy wtedy, gdy mamy co powiedzieć. Bez newslettera co tydzień.
  • Link do wypisania w każdej wiadomości.
  • Nie pytamy o wiek ani liczbę dzieci — do zapisu nie jest nam to potrzebne.

Wczesny dostęp — jeszcze nie teraz

Budujemy Wergiliusza dla polskich rodzin i testujemy go w prawdziwych domach. Zapisy jeszcze nie ruszyły — nie chcemy zbierać adresów „na zapas", zanim będziemy gotowi przyjąć kolejne rodziny.

  • Formularz pojawi się dokładnie w tym miejscu, gdy otworzymy zapisy.
  • Zapis będzie bezpłatny i do niczego nie będzie zobowiązywał.
  • Nie będziemy pytać o wiek ani liczbę dzieci — do zapisu nie jest nam to potrzebne.

Zapisy są wstrzymane

Kończymy testy z pierwszymi rodzinami. Gdy będziemy gotowi na kolejne zgłoszenia, w tym miejscu pojawi się formularz zapisu.

Masz pytanie już teraz? Napisz: kontakt@pocztadzieci.com.

Zapisujemy adres e-mail, opcjonalnie imię i datę zgody — nic poza tym. Szczegóły: polityka prywatności.

Dla partnerów instytucjonalnych

Silnik moderacji, na którym działa Wergiliusz, jest osobną usługą z własnym interfejsem HTTP i może pracować dla klientów innych niż nasz portal rodzica — operatorów telekomunikacyjnych, ubezpieczycieli, instytucji publicznych i platform z treściami tworzonymi przez użytkowników.

Ocena treści jest bezstanowa i wielojęzyczna z polskim jako językiem pierwszym; polityki przychodzą w zapytaniu, więc profil ochrony ustala klient, nie my. Rozmawiamy o pilotażach.

partnerzy@pocztadzieci.com